|
Siedzę. Mozolę się nad kartką papieru i wymyślam kolejne znaki szczególne języka gałęzi północnogermańskiej wschodniej (i wszyscy wiedzą o co chodzi), a mianowicie szwedzkiego. Ale niemoc mnie ogarnia. Taka straszna, okrutna i bezmierna. Rozglądam się po pokoju, który jeszcze tylko do czwartku będzie mój. Przywiązałam się, stwierdzam z rozgoryczeniem. Zawsze się przywiązuję do rzeczy materialnych, chociażbym miała z nimi styczność zaledwie przez jeden dzień. Nie mogę się uwolnić od natłoku pytań. Jak będzie wyglądał pokój w Kristiansand? Jakiego koloru będą ściany i jakie będzie miał meble? Czy będzie mi łatwo znaleźć pracę? Czy podołam wszystkiemu? Z jednej strony moja natura błaga mnie o zmiany, tarmosi mnie i wrzeszczy "już czas!". Z drugiej zaś jest przerażona ilością nowego, z którym się zderzę już 3 stycznia. Wciąż mam mnóstwo rzeczy do zrobienia, a piasek w klepsydrze nieubłaganie się przesypuje.
2007 dobiega końca. Rok zmian. Dobrze, że już dobiega końca. Chyba za bardzo go nie polubiłam. Name: Komentarze: 16.02.2008 :: 19:46 :: 83.23.143.21 16.12.2007 :: 19:51 :: 79.184.26.110 |