|
Nie ma mocnych na lenia. Jak już raz lenistwo chwyci cię za gardło, ściśnie w dołku, to po Tobie. Świetnym przykładem "mojego", zupełnie osobistego lenistwa jest ten blog. W tym momencie już w zasadzie nie widzę sensu jego prowadzenia. Nie jestem regularną wpisywaczką. Nie mam też rzeszy fanów, wielbicieli, komentatorów. Wole obejrzeć kolejny sezon dr House'a aniżeli wpisać tutaj chociażby najmniejsze zdanie.
Z jednej strony tak bardzo potrzebuję akceptacji otoczenia, że szukam jej nawet w internecie (ten blog jest najlepszym tego przykładem), z drugiej zaś strony brakuje mi jednak tego przekonania do robienia swojej wiwisekcji akurat w takim miejscu. Chyba dlatego temu blogowi brakuje wewnętrznej siły sprawczej, która będzie go napędzać i tym samym wprawiać w życie. Chciałabym naprawdę móc tutaj pisać o wszystkim. O tym co ostatnio zrobiłam, co przeczytałam, na jaką imprezę polazłam z erasmusowcami. Nic z tego. Mam jedną wielką niemoc. I generalnie mam ostatnio wszystkich i wszystko w nosie, łagodnie mówiąc. Daję sobie zatem miesiąc próbny. Jeżeli nie uda mi się zmusić siebie do napisania czegoś, czegokolwiek, w miarę regularnego. Zarzucam to. I zdecydowanie wracam do pisania listów. Szkoda tylko, że brakuje trochę adresatów... Adieu! Name: Komentarze: 02.04.2008 :: 18:31 :: 62.121.72.76 29.03.2008 :: 20:34 :: 81.190.233.76 |