poprimaaprilisowy dzień


Link 02.04.2008 :: 23:51 Komentuj (0)
Prima aprilis w tym roku nie był śmieszny. Był beznadziejnie szary i deszczowy, a na dodatek zimny. Norwegowie nie robią sobie dowcipów, nie podkładają malutkich świń i nie pękają Ci w nos ze śmiechu z powodu Twojej głupiej miny. Jest nijako, a może po prostu normalnie. Polskie żarciki nawet do mnie nie dotarły. Dalej nie wiem czy rzeczywiście nam odebrali Euro 2012, czy to była niewybredna skucha. Chyba powoli tracę kontakt z rzeczywistością, ale tą polską. To z nią jestem na bakier. Z norweską jest zupełnie w porządku. Bardzo przewidywalnie, spokojnie. Ot! po prostu. Przywykłam i powoli wsiąkam w to co dookoła mnie.
Ostatnio mam depresję. Chyba taką prawdziwą, bo izoluję się od ludzi, jestem zmęczona i wszystko jest generalnie "ble!". Nie znalazłam pracy i chyba moje rozczarowanie wpływa na fakt, że już przestaję szukać. Sprawdzam finn.no i nav.no, widzę ogłoszenia - w sensie: rejestruję je wzrokiem - a potem nic. Nie wysyłam już CV i listów motywacyjnych. Jest mi wszystko jedno. Na lato już wiem, że nie zostanę. Biurokracja polskich uniwersytetów mi to uniemożliwia. Jestem rozczarowana i rozgoryczona, i pewnie jeszcze mam z pół tuzina innych "roz-". Dlatego dobrze zadziałał na mnie dyżur za barem w klubie studenckim Oestsia, który znajduje się w budynku uniwersyteckim. Kiedy się zgłaszałam do tej pracy, nie wiedziałam, że to wolontariat. Gdy już się dowiedziałam, myślałam, żeby zrezygnować. Ale w końcu postanowiłam spróbować. I chwała mi za to. Przynajmniej nie przesiedziałam całego wtorku w domu. Nie nudziłam się i nie byłam sama. Mogłam pogadać po norwesku, nauczyłam się paru rzeczy. Na przykład takich, że wcale nie jest tak łatwo nalać piwo do szklanki!!!!!!! Tego się trzeba NAUCZYĆ! I mówię zupełnie poważnie. Na osiem piw udało mi się nalać 5. Trzy zupełnie zmarnowałam. Ponadto: kasy fiskalne to czarna magia! Szacunek dla wszystkich obsługujących te cacka. Jeżeli umiecie połapać się we wszystkich skrótach, wszystko dobrze i szybko wpisać, dla mnie jesteście mistrzami. 5 godzin stania za barem, bez możliwości usadzenia czterech liter na czymkolwiek poza posadzką, dało w kość mojemu kręgosłupowi. I chociaż nie mieliśmy ruchu wczoraj, wróciłam zmęczona. Dużo nowego w zetknięciu z nim, boli. Ale dobrze robi na psychikę, self-confidence i ogólne samopoczucie. W środę 9-go będę robiła gofry za barem :-) Będzie się działo.

Dobrze, że czasami prima aprilisy są zwykłe. 






book
add look

past
2008
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007


my friends
Blanuś
Forum Skandynawistów
Miasto Zapomniane





Layout by Cassia for Layout4you