weekend w pozycji horyzontalnej


Link 09.12.2007 :: 19:55 Komentuj (0)
Nie ma to jak pojechać do innego miasta z perfidnym zamiarem przespania weekendu. Przyznaję się bez bicia do przeleżenia z premedytacją 48 godzin i podziwiania skośnego sufitu w mieszkaniu przy Al. Jerozolimskich 198K. Mięciutkie łóżeczko, cieplutka kołderka i puchaty śpiworek. Mmmmm! 

Zawinięta po uszy w ciepełko, przeczytałam drugi tom trylogii Pullmana. Z zapartym tchem łapczywie spijałam kolejne słowa z kartek książki o przygodach "nowej Ewy". Mało jest dzisiaj książek, które mnie tak poruszają i które wchłaniam w tak krótkim czasie. Pełne uznanie dla pana Pullamana. Grzałam się przy tym herbatką i posilałam szprotkami. 

Dzikie, weekendowe lenistwo, które w zasadzie dalej trwa. Jest dopiero 19:51, a ja już planuję zawinięcie się w kołdrę, z powrotem w stolicy Pyrlandii. Migrena mnie dobija. Przekłuwa mi czaszkę i dociera prosto do oka. Mam ochotę je wyjąć i wyrzucić za okno. 100% czysta makabra. Skoki ciśnienia są złe i mroczne. Leki przeciwbólowe nie działają. Pozycja horyzontalna znów kusi. I to wcale nieprawda, że sen to złodziej czasu! No... może troszeczkę jednak prawda.






book
add look

past
2008
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007


my friends
Blanuś
Forum Skandynawistów
Miasto Zapomniane





Layout by Cassia for Layout4you