|
Co wam powim, to wam powim... Piknie było!
Dla uściślenia: BYŁO. Na dodatek wczoraj. Miodzio. Po prostu bajka z lazurowym niebem i białymi domkami rozświetlonymi słońcem. Wszystko się chciało, a najlepiej naraz. Łażenie bez płaszcza było miłe. Łażenie bez czapki było jeszcze milsze. A już najfajniejszy był wiatr rozwiewający włosy. Aż chce się powiedzieć: GIIIIIVEEEE MEEEE MOOOOOOOREEE! I tu już niestety mamy konflikt interesów z Matką Naturą. No bo tak: wczoraj pięknie. Na zachętę, ale nie tylko dla ludzi. Ptaki darły dzioby, owady się obudziły i rzekły grzecznie "czego?", pieski jak zwykle zasrały okoliczne trawniczki. A dzisiaj klapa. Dupa zbita, że już się tak mniej oględnie wyrażę. Mamy przepiękną mgłę, która w sposób niestworzony, ponadnaturalny i w ogóle kosmiczny wsuwa się na ląd od strony morza. Widok z mojego okna powoli zaczyna znikać. Domki giną w mlecznobiałej chmurze. Mgła je wchłania zupełnie, doszczętnie i bezwzględnie. Konturów tych dalszych już w ogóle nie da się rozpoznać. Jest w tym coś strasznego i przerażającego, gdy świat na Twoich oczach wpada w biały niebyt. Masz ochotę postawić wielki wiatrak i odetchnąć z ulgą, gdy to białe gówno się rozwieje. Ale nie. Nie ma tak łatwo i milusio. Zamiast tego siedzę w pokoju z zapaloną lampką i co jakiś czas odwracam głowę zerkając na znikający wspaniały norweski świat. Pierwsza myśl jaka mi wpada do głowy to "Mgła" Kinga. Zła wyobraźnia, oj zła. Teraz już będzie ciężko przekonać siebie do wyjścia, bo a nuż coś urwie Ci rękę. Zła wyobraźnia. Dzisiaj Christiany się przeprowadzają. Ciężarówka z meblami jest silniejsza od mgły. Na pewno. Name: Komentarze: 18.04.2008 :: 20:57 :: 62.121.72.76 |